ZALOGUJ SIĘ REJESTRACJA

Usłysz wszystkie odcienie dźwięków

Aktualności A A A

Szumy uszne - polscy specjaliści radzą sobie z nimi coraz lepiej 24 lis, 2017

U osób, które z szumami usznymi zmagają się ponad cztery lata, powoli zanikają nerwy słuchowe. Ich terapia jest wyjątkowo trudna. Pracują nad nią polscy specjaliści, którzy zyskali na ten cel dofinansowanie z unijnego programu Horyzont 2020.

Szumem może być pisk, świst, odgłos morza - szum uszny słyszany jest w różny sposób. Wciąż niewiele jest skutecznych metod jego redukcji. Jedną z nich - Terapię Adaptacji Synaptycznej Arc - kilka lat temu opracowali polscy specjaliści z Centrum Nowoczesnej Audiologii - Kinetic. Polega ona na "podaniu" pacjentowi sztucznego środowiska akustycznego. W tym sztucznym środowisku ucho wewnętrzne w miejscu uszkodzenia jest pobudzane zastępczym sygnałem o odpowiednim paśmie. Po badaniu pacjent otrzymuje słuchawki, które musi nosić przez 8-9 godzin dziennie przez kilka miesięcy. Niezbędne są też dieta i aktywność fizyczna, bo bez nich efektywność terapii spada. Ci sami specjaliści pracują nad rozwiązaniem umożliwiającym znacznie trudniejszą do przeprowadzenia terapię osób, które na szumy uszne skarżą się dłużej niż cztery lata. Na ten cel otrzymali dofinansowanie z unijnego programu Horyzont 2020 - w ramach pierwszej fazy dofinansowania jest to 50 tys. euro.

Pacjentów, którzy szumy odczuwają długotrwale, trzeba leczyć inaczej. Wykorzystywanie do ich leczenia samej terapii akustycznej jest znacznie trudniejsze i mniej skuteczne - mówi dr Adam Pabiś - audiolog, neurobiolog z Centrum Nowoczesnej Audiologii - Kinetic. Jego zespół pracuje nad stymulacją akustyczną połączoną ze stymulacją wykorzystującą sygnały wibracyjne. - Po serii badań wiadomo, że już po dwóch latach życia z szumami usznymi duża część neuronów kory słuchowej wykorzystuje korę ruchową, aby zbierać informacje o pozycji szyi czy głowy. To ma pomóc korze słuchowej znaleźć lokalizację dźwięku - wyjaśnia rozmówca.

Zadaniem jego zespołu jest opracowanie takiego systemu, który zwiększyłby aktywność neuronów kory słuchowej, ale też neuronów sensorycznych. One analizują napięcie mięśniowe i są łatwo pobudzane u pacjentów z szumem usznym. Polscy specjaliści przygotowali więc specjalne urządzenie i oprogramowanie, dostarczające pacjentom zarówno stymulację akustyczną jak i sygnały wibracyjne. Wykorzystywane są do tego m.in. zegarek iWatch Apple i specjalne słuchawki, przez które podawane będą odpowiednie sygnały. Rozwiązanie ma być także dostosowywane do urządzeń innych producentów.

- Jesteśmy na etapie walidacji systemu i łączenia urządzeń ze sobą. Na grupie pacjentów sprawdzamy m.in. czy urządzenie używa odpowiedniej częstotliwości. Po tej weryfikacji będziemy mogli zacząć przygotowywać oprogramowanie dla lekarzy, które będzie kontrolowało cały proces terapeutyczny - planuje Pabiś. Długotrwałe szumy uszne - wyjaśnia Pabiś - można leczyć także pierwotną metodą opracowaną przez jego zespół, jednak ta druga przynosi znacznie lepsze i szybsze rezultaty. W przypadku pierwszej odbudowa unerwienia trwa od sześciu lat do roku; w drugiej od 2 lat do 6 miesięcy.

Na rynku jest już terapia, która może rozwiązywać problem długotrwałych szumów usznych, jednak pacjent musi jeździć na zabiegi do placówki medycznej, a potrzeba ich około 10 w dwa tygodnie.

Z badań z roku 2011 przeprowadzonych przez Oxford Journal of Neuroscience wynika, że 35-45 proc. Polaków odczuwa szumy uszne, a w około 25 proc. przypadków dolegliwości te są dokuczliwe, powodują kłopoty ze snem czy rozdrażnienie. Szum może powstawać wskutek np. przewlekłego zapalenia ucha środkowego lub ubytku słuchu spowodowanego urazem akustycznym, lekami, wahaniami hormonalnymi czy stresem.

Każdy może odczuwać szum nieco inaczej. Może to być szum morza, pisk, syczenie. Wszystko zależy od tego, jak szerokie pasmo komórek zostało zniszczone. Jeśli uszkodzenie komórek jest niewielkie, czasem można je wyregulować, np. poprzez dobre dotlenienie komórek. Pod wpływem tlenu potrafią się one zregenerować, a szum znika. Jednak zazwyczaj ten proces nie jest taki prosty, zwłaszcza u osób zmagającym się z problemem dłużej niż cztery lata.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl