ZALOGUJ SIĘ REJESTRACJA

Usłysz wszystkie odcienie dźwięków

Aktualności A A A

Uporczywa cisza prowadzi do demencji 30 wrz, 2019

Niedosłuch uznany został za jeden z czynników ryzyka wystąpienia demencji. Dlatego eksperci zachęcają do regularnego badania słuchu i podejmowania leczenia. Właściwie dobrany aparat słuchowy i wyjście ze strefy ciszy zmniejszają ryzyko, że jesienią życia pacjenci zmagać się będą z chorobą otępienną.

Najnowsze dane epidemiologiczne nie napawają optymizmem - starzenie się społeczeństwa i wzrost ekspozycji na czynniki ryzyka sprawiają, że liczba osób zapadających na choroby otępienne będzie rosła. Obecnie na całym świecie z demencją zmaga się 50 mln osób, a do roku 2050 ta liczba ma się potroić. Polskie dane epidemiologiczne wskazują, że w całym kraju z problemem otępienia i demencji zmaga się od 300 tys. do nawet 500 tys. Polaków, co powoduje, że już teraz system ochrony zdrowia powinien podjąć działania mające na celu prewencję kolejnych zachorowań.

 Jednym z ważnych czynników, które mogą mieć wpływ na ryzyko pojawienia się chorób otępiennych, jest utrata słuchu. To właśnie na ten czynnik wskazano w grudniu 2017 roku w publikacji w prestiżowym czasopiśmie "Lancet". Metaanaliza obejmująca trzy duże badania nie tylko wykazała, że utrata słuchu może istotnie zwiększać ryzyko rozwoju demencji, ale również dowiodła, że ten konkretny czynnik ryzyka może dotyczyć nawet 32 proc. populacji pacjentów po 55. roku życia. Naukowcy wyliczyli, że utrata słuchu w okresie od 40. do 65. roku życia przyczynia się do nawet 9 proc. wszystkich przypadków demencji. Na szczęście w tym samym badaniu podkreślono, że utrata słuchu należy do grupy czynników ryzyka łatwych do modyfikacji. Lekarze apelują więc o regularną kontrolę słuchu i podjęcie działań terapeutycznych, które uchroniłyby pacjentów przed potencjalnym wykluczeniem z życia społecznego.

"Wraz z wiekiem słuch ulega pogorszeniu - u części pacjentów proces ten postępuje szybciej, u innych wolniej. Powolna utrata słuchu może następować już od 40. roku życia, na co składają się m.in. uwarunkowania genetyczne, choroby przewlekłe, takie jak cukrzyca, która powoduje zmiany w obrębie ucha wewnętrznego, a także czynniki zewnętrzne, takie jak praca w hałasie lub w warunkach, w których słuch jest nieustannie narażony na podprogowe bodźce" - podkreśla prof. Dariusz Jurkiewicz, kierownik Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej z Klinicznym Oddziałem Chirurgii Czaszkowo-Szczękowo-Twarzowej Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Na potrzebę wczesnej diagnostyki i leczenia niedosłuchu u dorosłych zwróciła również uwagę w maju tego roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). W wydanych przez nią zaleceniach związanych z właściwym zarządzaniem czynnikami ryzyka rozwoju demencji, wśród 12 obszarów kluczowych dla ograniczenia lawinowo rosnącej liczby przypadków, eksperci WHO wskazali również konieczność leczenia niedosłuchu i ograniczenie pełnej utraty słuchu. W wytycznych wyraźnie dostrzeżono konieczność prowadzenia przesiewowych badań słuchu seniorów, umożliwiających wczesne wykrycie problemu i dalsze postępowanie zgodnie ze standardem WHO ICOPE (Integrated Care for Older People).

Jak podkreśla prof. Dariusz Jurkiewicz, realizowane w Polsce badania przesiewowe słuchu u osób dorosłych nadal nie należą niestety do powszechnych. "W przypadku niektórych zawodów osoby je wykonujące mają obowiązek regularnego badania słuchu w ramach medycyny pracy. Natomiast przyjmuje się, że wskazaniem do wykonania badania słuchu są pierwsze oznaki niedosłuchu. Przy okazji badania słuchu warto także przeprowadzić badania laryngologiczne, ponieważ często zdarza się, że powodem gorszego słuchu jest zalegająca woskowina, zapalenie ucha, czy inne choroby dające przejściowe zaburzenie słuchu" - podkreśla ekspert z WIM. Na większą potrzebę monitorowania jakości słuchu zwraca również uwagę Elżbieta Nasierowska-Bachanek, kierownik Domu Opieki Józefina Medicover Senior, specjalista pielęgniarstwa w opiece paliatywnej z ponad 30-letnim stażem w opiece geriatrycznej. "Obserwując moich pacjentów, zawsze będę podkreślała rolę właściwej profilaktyki. Dlatego już lekarze pierwszego kontaktu powinni zwracać większą uwagę na problemy ze słuchem seniorów i kierować ich do specjalistów w celu pogłębienia diagnostyki i dalszego leczenia. Pacjenci zbliżający się do 50. roku życia powinni w podstawowej opiece zdrowotnej usłyszeć pytanie o ostatnią wizytę u laryngologa i odczucia związane z odbieraniem dźwięków" - podkreśla ekspertka.

Osoby zajmujące się pacjentami z demencją zwracają uwagę również na inny istotny aspekt związany ze słyszeniem. "W przypadku osób starszych słuch jest również kluczowy dla zachowania aktywności, kontaktów społecznych, a także utrzymania takiego pacjenta w społeczeństwie" - ocenia prof. Dariusz Jurkiewicz. Nie od dziś wiadomo bowiem, że najpoważniejszym kosztem zdrowotnym ubytku słuchu jest zwiększenie obciążenia mózgowego, co w efekcie prowadzi do izolacji, która często powoduje depresję i może przyspieszać atrofię mózgu. "Według WHO 360 mln osób zmaga się z niedosłuchem lub całkowitą głuchotą, a spośród nich aż 47 mln choruje na choroby otępienne. Im wcześniej jesteśmy w stanie zauważyć, wychwycić i leczyć zaburzenia słuchu, tym bardziej jesteśmy w stanie opóźnić pierwsze objawy demencji. Musimy mieć świadomość, że zaburzenia słuchu będą powodować m.in. izolację społeczną pacjentów, narastającą frustrację, depresję, co spowoduje, że obszary mózgu odpowiedzialne za funkcje poznawcze będą rzadziej stymulowane. W efekcie prowadzić będzie to do ich stopniowego zaniku" - ocenia Elżbieta Nasierowska-Bachanek.

Właściwa dbałość o słuch i leczenie jego ewentualnych ubytków są również istotne dla opóźnienia postępu chorób o charakterze otępiennym. Ważne jednak, by reagować szybko, zanim u pacjenta wystąpią problemy ze zrozumieniem i komunikacją. "W przypadku osób z tak zaawansowaną chorobą trudno jest nam często rozróżnić, czy nasz pacjent rzeczywiście nie słyszy, czy też ma tak zaawansowany stopień zaburzenia funkcji poznawczych. Często nie wiadomo, czy pacjent nie rozumie, co się do niego mówi, czy też jego problem z komunikacją wynika z uszkodzenia słuchu. Zdarza się, że w rozmowie z pacjentem wskazuje on, że nie rozumie, co się do niego mówi, ale deklaruje, że słyszy mowę opiekuna. To typowe dla pacjentów cierpiących na tzw. obwodowy niedosłuch. To właśnie ta grupa pacjentów jest zdecydowanie bardziej podatna na chorobę Alzheimera i innego typu otępienia, niż pacjenci, u których ucho wewnętrzne funkcjonuje nieprawidłowo" - dodaje Elżbieta Nasierowska-Bachanek. Dlatego też w kierowanej przez nią placówce pacjenci wymagający leczenia niedosłuchu są protezowani na możliwie wczesnym etapie choroby. "W przypadku pacjentów, u których można wykonać badanie i dobrać aparat, widzimy zdecydowaną poprawę i inny komfort pracy z taką osobą. Dodatkowo dzięki aparatom słuchowym mogą oni integrować się i uczestniczyć w zajęciach ukierunkowanych na spowolnienie postępu demencji" - dodaje ekspertka.

----------

U starszych osób, które tracą słuch, problemy z zapamiętywaniem i myśleniem rozwijają się częściej niż u ich normalnie słyszących rówieśników - poinformowano na łamach „Journal of American Medical Association”. Naukowcy z Johns Hopkins Center on Aging and Health w Baltimore (USA) doszli do takich wniosków na podstawie badań przeprowadzonych wśród blisko 2 tys. osób w wieku 75-84 lat - uczestników studium o nazwie Health ABC. Jak wyjaśnił dr Frank R. Lin, współautor pracy, początkowo wszyscy seniorzy mieli prawidłowo funkcjonujący mózg i byli w dobrym stanie fizycznym. Poddano ich testom oceniającym utratę słuchu, którą rozpoznawano, gdy byli w stanie odbierać tylko dźwięki głośniejsze niż 25 decybeli. Przez sześć kolejnych lat byli poddawani czterokrotnie testom oceniającym myślenie i pamięć. Mieli na przykład zapamiętywać słowa, wykonywać pewne zadania zgodnie z instrukcjami oraz odpowiadać na podstawowe pytania dotyczące wydarzeń z przeszłości. W trakcie badań wyszło na jaw, że różne funkcje umysłowe pogarszały się u nich o 30-40 proc. szybciej niż u ich normalnie słyszących rówieśników. Tempo to było proporcjonalne do poziomu utraty słuchu. Ponadto, osoby tracące słuch miały o 24 proc. wyższe ryzyko wystąpienia zaburzeń poznawczych. Analizując wyniki, wzięto pod uwagę różne czynniki, które mogą przyczyniać się do utraty sprawności intelektualnej, w tym m.in. wiek oraz takie choroby jak nadciśnienie tętnicze, cukrzycę, czy przebyty udar mózgu. "Nasze wyniki wskazują, że utrata słuchu nie powinna być postrzegana jako mało znaczący element starzenia się, ponieważ może ona mieć poważny negatywny wpływ na funkcjonowanie mózgu" - stwierdził dr Lin. Według niego zaobserwowany związek może wynikać z tego, że niedosłuch wiąże się z większą izolacją społeczną, którą we wcześniejszych badaniach powiązano z ryzykiem demencji. Ponadto, mózg osób z osłabionym słuchem może zużywać zbyt wiele energii na przetwarzanie dźwięków, a przez to mniej energii przeznacza na procesy zapamiętywania i myślenia. Niewykluczone też, że istnieje jakiś wspólny czynnik przyczyniający się zarówno do utraty słuchu, jak i demencji. "Bardzo ważne jest, by lekarze pytali swoich starszych pacjentów o problem ze słuchem i starali się pomagać im na wypadek postępującej utraty słuchu" - dodał dr Lin. Jego zespół planuje przeprowadzenie szerzej zakrojonych badań, by sprawdzić, czy zastosowanie aparatów słuchowych i rehabilitacji może zapobiec lub opóźnić demencję u seniorów. Badacze zwracają uwagę, że różnego rodzaju ubytki słuchu są bardzo częste wśród starszych osób. Z danych amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia wynika, że w USA dotyczą one około 30 proc. osób w wieku 65-74 lat i blisko 50 proc. osób powyżej 75. roku życia. Z kolei demencja jest obecnie uważana za jedno z największych wyzwań dla zdrowia publicznego. Eksperci szacują, że z powodu starzenia się społeczeństw liczba dotkniętych tą chorobą osób będzie się podwajać co 20 lat, a w 2050 r. wyniesie 100 mln. Dlatego identyfikacja czynników jej ryzyka jest tak ważna. (MMT)

Źródło: GAZETA "USŁYSZEĆ ŚWIAT"